Josh ma spojrzenie zupełnie jak Will. Ten sam uśmiech, ten sam kolor włosów. Lou zaniemówiła, kiedy zobaczyła go po raz pierwszy. Czy to możliwe, że istnieje mężczyzna aż tak podobny do miłości jej życia? Miłości, która, jak się zdawało, bezpowrotnie odeszła?
Ostatnio w moje ręce trafiła książka "Moje serce w dwóch światach" Moyes Jojo. I pozwoliła mi bardo miło spędzić upalne dni. Jest to trzecia część i chyba najlepsza, przygód Lou Clark. Dziewczyna wyjeżdża do Nowego Jorku i zaczyna żyć życiem wielkiego miasta. Dostałą tam pracę, jako asystentka nowojorskiej bogaczki. Jak się okazuje, ta bogaczka jest polką i ma na imię Agnes (czyli tak jak ja). Otworem staje przed nią nieznany dotąd świat śmietanki towarzyskiej. Czego tu nie ma. Są pieniądze, ale są też tajemnice oraz problemy. Są szepty za plecami i wielkomiejskie maniery. Jednak życie w Wielkim Jabłku jest dla dziewczyny z Anglii czymś nowym i cudownym. Pojawiają się chwile zwątpienia i momenty próby dla jej związku. A jak to się skończy? Sami musicie przeczytać.
Po prostu nie da się nie lubić głównej bohaterki. Jej przygody, wpadki i niedociągnięcia czynią z niej zupełnie fajną i żywa, nie tylko książkową, postać. Jej misterny plan, by przywitać swojego chłopaka na lotnisku był cudny. W tym momencie dziewczyna mnie kupiła. Po prost śmiałam się sama do siebie.
Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Nadaje się idealnie na tak ciepłe dni jakie mamy. Zabawna historia zwariowanej dziewczyny która zostawia dotychczasowe życie, nowego chłopaka i jedzie do Nowego Jorku szukać siebie i swojego celu w życiu. Jednak znajdzie się tam i głębsza myśl, by zawsze dążyć do tego by spełnić swoje marzenia. I choćby nie wiem co pozostać sobą.
Dodatkowo czytanie książki osłodziły mi czekoladki z okładką książki.
A wy lubicie takie szalone bohaterki książek?
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Znak