poniedziałek, 19 czerwca 2017

For life & madaga czyli moje czeskie odkrycie

Dziś opowiem wam o moim odkryciu. Bardzo żałuję, że dotąd nie znałam tej firmy i jej kosmetyków. Kremy, które wam dziś przedstawię są warte polecanie. Sama używałam i testowałam zarazem ich przez około półtorej miesiąca. A co mnie w nich urzekło zapraszam do lektury.

Trochę o samej firmie


Firma For Life spol. s r.o. powstała w roku 1994 jako czeska spółka produkcyjna bez udziału kapitału zagranicznego. W nazwie spółki widnieje charakterystyczne hasło „FOR LIFE”, które jest częścią logo firmy i w tłumaczeniu oznacza „DLA ŻYCIA”. Słowa te zawierają całą filozofię i ideę firmy – oferowanie klientom produktów i usług, które wpływają na ich zdrowsze, lepsze i szczęśliwsze życie.
Znaczenie słowa „MADAGA” jest inspirowane czystą naturą wyspy Madagaskar, gdzie do tej pory już od tysięcy lat, dzięki braku ludzkiej ingerencji, istnieje unikalna fauna i flora.
FOR LIFE & MADAGA poddaje swoje kosmetyki testom chemiczno-fizycznym, kontrolom mikrobiologicznym, testom tolerancji dermatologicznej oraz bezpieczeństwa dla zdrowia człowieka. Wszystkie produkty oceniane są przez zespół niezależnych specjalistów i otrzymują akredytację do krajów Unii Europejskiej.

Praktyczne opakowania kosmetyków zapewniają skuteczną ochronę ich zawartości przed negatywnym wpływem środowiska zewnętrznego.

Produkty For Life & Madaga nie są testowane na zwierzętach!

Taki zestaw testowałam. A zaraz opowiem, o każdym z kosmetyków po kolei.



Control Base



Chyba nikomu nie muszę przypominać, że używanie bazy pod makijaż to podstawa. Mam cerę przetłuszczająca się i dobrać do niej odpowiednią bazę to bardzo duży problem. Stosowana przeze mnie control base sprawdziła się wyśmienicie. Jest przystosowana do wymagań skóry tłustej, leciutką ją przesusza, przez co makijaż utrzymuje się zdecydowanie dłużej, nie spływa mi z buzi. Zniknął mój odwieczny problem, gdy po paru chwilach od nałożenia maku-up-u cera zaczynała się brzydko błyszczeć. Eleganckie srebrne opakowanie bardzo mi się podoba. 



Baza ma bardzo przyjemny aplikator. Wystarczy nacisnąć i wydostaje się niewielka ilość bazy na dłoń. Opakowanie jest przejrzyste więc widać ile już zostało zużyte. Ja używam jej już od ponad miesiąca i ubyło naprawdę niewiele. Ma dość płynna konsystencję, jednak dzięki temu ładnie rozprowadza się na skórze, pozostawiając ją aksamitną i gotowa na dalsze zabiegi. 



U mnie bardzo się sprawdziła. Nawet w ciepła dni makijaż "trzyma się skóry".

Kluczowe substancje aktywne: nieorganiczny trójkompleks talku, cynku, kaolinu, wyciąg z oczaru wirginijskiego (hamamelis), hydrosilicate.

Cena: 77,00 złotych

Antistres Lifting Serum


Kolejnym kosmetykiem, o którym chce dziś powiedzieć jest Antistres Lifting Serum.
Zamknięty w przejrzystej tubie produkt, pozawala zobaczyć ile nam go jeszcze zostało. Tubka jest bardzo elegancka ze srebrnym wykończeniem. Serum ma kolor miętowy, jego konsystencja jest dość płynna a zapach odświeżający. 



Można je stosować na kilka sposobów. Jako preparat do masażu, przed nałożeniem maski,  na zakończenie zabiegu pielęgnacyjnego, lub tak jak ja go stosowałam do codziennej pielęgnacji. Na oczyszczoną skórę wmasować niewielką ilość i nałożyć krem. Do stosowania rano i wieczorem.


Ja bardzo polubiłam się z tym serum. Moja skóra wygładziła się i stała się lepiej napięta.  Uważam, ze serum poprawia koloryt skóry. Skóra jest pod nim wypoczęta. Po przebudzeniu jest gładka, ma równy kolor, nawet pory są mniejsze, choć serum samo w sobie ich nie zmniejsza. Dla mnie kosmetyk godny polecenia.

Kluczowe substancje aktywne: ekstrakt z zielonej herbaty, kwas hialuronowy, beta-glukan, bisabolol, witamina E, oliwa z oliwek.




Balance krem 24H



Kolejnym produktem, który testowałam był krem Balance krem 24H. Tuba przezroczysta ze srebrnymi wykończeniami. Tu również widać doskonale ile kremu już zostało zużyte. 



Krem o białej barwie, gęsty w swej konsystencji. Zapach przypadł mi do gustu, daleki jest od perfumowanych kremów które znam. Tu mamy do czynienia z dość świeżym, a zarazem lekko słodkim zapachem. 



Krem aplikujemy na czysta skórę. wystarczy niewielka ilość. Krem bardzo dobrze się wchłania i utrzymuje nawilżenie skóry przez długi czas.Po jego stosowaniu zauważyłam, że stan mojej skóry zdecydowanie się poprawił. Skóra jest nawilżona, bardziej napięta i jakby odnowiona. Pozbyłam się szarego odcieniu skóry Co fajne krem jest na dzień i na noc, więc nie trzeba mieć w szafce pięciu rodzajów kremów na różne pory dnia. 

Kluczowe substancje aktywne: mikronizowany wyciąg z żeń-szenia i czarnego bzu, witaminy E i C, pantenol, gliceryna, system mikroemulsyjny.

Cena 77,00 złotych


MY SECRET - EXCLUSIVE EYE CREAM




Musze się wam przyznać, że mam już 30 plus więc w moim wieku dbanie o okolice oczu to już obowiązek. Przesuszona skóra wokół oczu szybciej się pomarszczy. Zewnętrzne czynniki takie jak pogoda tez nie są sprzymierzeńcami młodego wyglądu oczu. I tu z ratunkiem przychodzi krem. 




Zdecydowanie to najlepszy krem z jakim kiedykolwiek się spotkałam, a znam już wiele specyfików pod oczy. Z tym kremem pokochaliśmy się od pierwszego nałożenia. Z cieniami i głęboką doliną łez zmagam się odkąd pamiętam. Taka uroda. Jednak dzięki temu kremowi moje oczy odzyskały dawny blask. Skóra wokół oczu lepiej się napina i zdecydowanie jest bardziej odżywiona. Żałuję, że nie zrobiłam sobie zdjęcia przed i po stosowaniu, zobaczylibyście różnicę. 



Co do opakowania to bardzo mi przypadło do gustu. Tak jak w poprzednich przypadkach krem jest w eleganckiej tubę. Jednak tym razem naciskamy go od dołu jak długopis, aby wydobyć krem. Jedno naciśnięcie to wielkość ziarna grochu, czyli w sam raz pod oba oczka. Konsystencja dość wodnista, dzięki czemu ładnie się rozprowadza. 



Zapach tak jak nazwa określiłabym mianem ekskluzywny.(coś na wzór perfum)



Substancje aktywne:
Alteromonas głębokomorskich alg* - stymuluje syntezę kolagenu i elastyny.
Działa jak natychmiastowy, optyczny wypełniacz zmarszczek i to zaraz po aplikacji.
* udowodnione działanie optycznego zmniejszenia głębokości zmarszczek o 15%, do 6 godzin po zastosowaniu.

Kwas hialuronowy II generacji* - w odróżnieniu od poprzednich form, działa na poziomie komunikacji międzykomórkowej, zapewnia długotrwałe nawilżenie i natychmiastowy efekt ujędrniający.
* cząsteczki o masie od 50 do 3000 kDa (jednostka masy atomowej Dalton)

Alfa-Bisabolol - naturalny składnik łagodzący.

Medilan ™ - ma zdolność tworzenia podwójnej warstwy lipidowej, regeneruje powierzchnię skóry.

Masło shea (shea butter) - naturalny surowiec do ochrony skóry

cena -172 zł

Jeśli zainteresowaliście się tymi kosmetykami i chcecie poznać je na własnej skórze jest możliwość zamówienia sobie darmowych próbek.

Ja zdecydowanie je polecam i gdy tylko skończy się opakowanie kupię kolejne kremy.



16 komentarzy:

  1. Znam ten problem z blyszczeniem się cery i z checią wypróbuję twoje nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie używam bazy pod makijaż, ale jestem ciekawa jak to by wyglądało u mnie. :) Chętnie bym przetestowała ten krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie znam, ale bardzo mnie zaciekawił ten krem.

    OdpowiedzUsuń
  4. O cholera! Musze wypróbować ! :O

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurcze! Luksusowe kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe bardzo. Chociaż nie znam firmy 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne odkrycie. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie slyszalam nigdy o tej firmie. Bardzo ciekawa recenzja, a kosmetyki wydają się być warte wypróbowania

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie slyszalam o tej firmie ale po recenzji chyba sie skusze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzja bardzo dobra, zaciekawiły mnie kosmetyki ale chciałabym zobaczyć dokładne składy z opakowań.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja od niedawna zaczęłam używać bazy pod makijaż i powiem Ci ze powyższa, bardzo mnie zainteresowała.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta baza na mojej cerze, która się przetłuszcza, sprawdziłaby się idealnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojjj jaka jestem ciekawa czy ta baza u mnie też się sprawdzi. Muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń