środa, 13 lutego 2019

Wieża milczenia Remigiusz Mróz recenzja


Dziś przychodzę do was z recenzją książki Remigiusza Mroza :"Wieża milczenia".
Z duża ciekawością sięgnęłam po tę książkę, bo już od dłuższego czasu jestem fanką twórczości tego Pana. Książka tym bardziej mnie zainteresowała, że jest to jego debiutancka opowieść. Jak na debiut to akcja jest zupełnie inna niż pozostałe pozycje. Osadzona w amerykańskich realiach intryga trzyma w napięciu do samego końca. 
Cała historia zaczyna się ciemną nocą. Młoda kobieta wraca z pracy i staje się ofiarą, no własnie nie do końca wiemy kogo, bo niezwykle skrupulatny zabójca nie pozostawia po sobie żadnych śladów.  Jej partner Scott Winton, wykładowca uniwersytecki, postanawia razem z policją wyjaśnić kto zabił jego ukochaną. Evelyn Thomsen policjantka nie jest tą współpracą zachwycona. Wkrótce dochodzi do kolejnych zabójstw. Ginie taksówkarz, a pan wykładowca okazuje się być jednak bardzo bystrym pomocnikiem w śledztwie. Co łączy te pozornie nie związane ze sobą wydarzenia. 


Książkę czyta się przyjemnie. Debiut Remigiusza Mroza spełnia wymogi kanonu gatunku literatury sensacyjnej. Ja zdecydowanie uważam, że jest to dobra sensacja z elementami intrygi politycznej. W amerykańskiej policjantce dopatruję się pierwowzoru Joanny Chyłki znanej z innych książek Mroza. Postać tę nomen omen bardzo polubiłam. Jedyne co mogę zarzucić książce to to, że nie do końca rozumiem Scotta. Zginęła jego kobieta, dla której poświęciła naprawdę duża, a on w żaden sposób się tym nie przejmuje. Nie przeżywa totalnie żadnej żałoby. Poza tym uważam, że warto sięgnąć po tą książkę choćby po to by poznać początki twórczości tego autora.
Jednak ja cieszę się, że jego inne książki już rozgrywają się na naszym polskim gruncie. Jakoś tak bardziej mogę sobie je wyobrazić.
Za możliwość przeczytania dziękuję 
Wydawnictwu Dragon.


wtorek, 12 lutego 2019

słodkości od Happy Cute Surprise Bag

Dziś pokarze wam happy cute box. Paczka cudowności prosto z Azji. Znajdziecie tu mnóstwo świetnych rzeczy. Maskotki, skarpetki czy tez coś na paznokcie. Bardzo babski i słodki zestaw. Zapraszam do oglądania fotek.
 Przedmioty pochodzą z ekskluzywnej torby Happy Cute Shop, której nie można kupić osobno. Niespodzianka w woreczku to co najmniej 15 losowo wybranych słodkich przedmiotów
Wartość detaliczna ok. 45 USD


















poniedziałek, 11 lutego 2019

I like retro dresses for years. Their discreet charm reminds me of an American dream. Waitresses from an American bar who walk and drink coffee. They give me not only for the summer season, but now they are right in the carnival. Being. You can create stylizations in the pin up trend thanks to them.
Pin-up (pin-up - hang, hang) - a term used against the trend originating mainly from the 1940s and 1950s. Pin-up girls (pin-up girls) were beautiful and smiling, dressed in flared dresses or skimpy outfits / underwear. They appeared mainly on posters, which men pinned on the walls (hence their name). Contemporary pin-up girls are modeled above all on the fashion of those years, their characteristic feature is strong black lines over the upper eyelids, long eyelashes (often artificial), heavily painted red lips and "flushed" cheeks. Characteristic hairstyles are mainly curls attached on the sides, bangs - necessarily rolled up or in the form of large curls. The most well-known representative of the pin-up trend was Marilyn Monroe.
I will show you some dress from dresslily my favorite shop.





Here are the new arrivals It's time to refresh your wardrobe! DressLily prepare the best high-quality but low-prices products for you, make you free under all occasion for Monday to Friday

Use code:DLBF20 with 20% discount:  

Over 10usd, save 2usd; Over 20usd, save 4usd; Over 30usd, save 6usd; Over 40usd ,save 8usd; Over 50usd, save 10usd; Over 60usd, save 12usd; Over 70usd, save 14usd; Over 80usd, save 16usd; Over 90usd, save 18usd; Over 100usd, save 20usd;Over 110usd, save 22usd; Over 120usd, save 24usd; Over 130usd, save 26usd; Over 140usd, save 28usd


piątek, 8 lutego 2019

Morderstwo w sądzie. Tom I z serii Zagadki Hidden Springs recenzja

Dziś przychodzę do was z recenzją książki, która mnie oczarowała. Ale po kolei.
Dzień jak co dzień w małym miasteczku. Życie toczy się swoją codzienną rutyną. Największa plotkara w mieście jak co dzień odwiedza sąd. Jednak czuje się zdegustowana gdy tak ranną porą na schodach znajduje kompletnie pijanego mężczyznę. Jak się za chwilę później okazuje mężczyzna nie jest pijany, a został postrzelony i zmarł na schodach. Smaczku wszystkiemu  dodaje fakt, że to zupełnie obcy człowiek. Nikt nie ma pojęcia kim jest i co robi  w tej sennej mieścinie. Zaczynają się poszukiwania tropu, który naprowadzi policjantów choćby na skrawek informacji o denacie. Niedługo znajduje się jego samochód, w którym są dokumenty. Jednak to nadal nic nie wyjaśnia. Do tego wszystkiego pod nogami policji plącze się miejscowy łobuziak, którego matka zostawiła gdy był maluchem. Jej zniknięcie poruszyło mała społecznością lata temu. Kobieta wyszła z domu i nigdy już nie wróciła, zostawiając kilkuletniego malucha samego. Czy policjant z wielkiego miasta Mike, który wrócił w rodzinne strony, da rade rozwikłać zagadkę. Co z tym wszystkim wspólnego ma młody człowiek i wreszcie, kto jest mordercą?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło i sprawiło, że elementy układanki złożyły się w jedna całość.



Książka bardzo mnie wciągnęła swa fabułą. Może sama akacja nie jest jakoś specjalnie wartka, ale czyta się to dobrze. Polecam na zimowe wieczory. Obok zagadki kryminalnej mamy całe spektrum osobowości mieszkańców małego miasteczka. Widzimy jak oddana jest sobie ta społeczność. A jednocześnie ile zagadek z przeszłości zostało jeszcze nie rozwiązanych. 

Za możliwość przeczytania dziękuję

poniedziałek, 4 lutego 2019

Rzeczy, które potrzebujesz w ciąży.

Z chwila gdy dowiadujemy się że zostaniemy matkami czujemy radość. A z drugiej strony nachodzi refleksja, no cóż za kilka miesięcy nie zmieszczę się już w ulubione jeansy czy obcisłe sukienki. Jak zatem wybrać garderobę by nie wydać tysięcy złotych, a móc chodzić w ciuchach nie tylko w czasie ciąży, ale i po niej.
Po pierwsze warto wybrać kolory stonowane i takie, które dobrze dogadują się z innymi kolorami. Stawiam na zielone, granatowy i brudny róż. Z tych trzech kolorów jestem w stanie wyczarować tysiące stylizacji, szalejąc z dodatkami i różnymi gadżetami.
Wybrałam ciuchy ze sklepu amiclubwear.

Po drugie wygoda
Warto już teraz kupić ubrania nie tylko nieco większe niż nosimy dotychczas, ale i takie nie krępujące ruchów. Drogie panie w ciąży ręce też staja się nieco grubsze, ze względu na poszerzenie się naczyń krwionośnych. Warto więc sięgnąć po szerokie rękawy, nie wrzynające się w przedramiona


Po trzecie bawełna w składzie. Kupując ubrania nie tylko patrzmy na to jak one są uszyte ale i patrzmy na skład. Temperatura ciała w ciąży nieco wzrasta i przez to nawet zmarzluchy mogą czuć się że jest im gorąco. Dlatego kolejny punkt.
Ubieraj się na cebulkę. Kupując ciuchy warto postawić na bluzki z krótkim rękawem i do tego sweterki niż grube bluzy. W razie napadu gorąca można szybko ściągnąć sweterek i od razu jest chłodniej.


Kup co najmniej jedna sukienkę. Sukienki są spoko. Nawet jeśli dotąd nie chodziłaś w takich to polecam. Nie krępują ruchów i nie wciskają się w rosnący brzuch. Nawet gdy trochę spuchniemy sukienka będzie dobrze leżeć, jeansy nie zawsze.
A poza tym w połogu tez można całkiem fajnie w niej wyglądać

Twórz komplety, nie kupuj ubrań na łapu capu. Potem staniesz przed szafa i mimo, że będzie pełna ciuchów nic do siebie nie będzie pasować. Zastanów się co już masz w domu, może marynarka nadal będzie pasować do luźniejszej bluzeczki?
Must have jeansowa kurtka. W zasadzie pasuje do wszystkiego i ze wszystkim można ja połączyć. Wystarczy zarzucić ja na ramiona, można ją ubrać i cała stylizacja zyskuje na szyku.

A wy jakie macie doświadczenia?
A może szukacie co by tu kupić?

środa, 26 grudnia 2018

ONLYBIO zestaw do włosów

Naturalne kosmetyki kuszą mnie coraz bardziej. Jakoś tak z wiekiem coraz bardziej skłaniam się ku naturze. Wiedza naszych babć jest nie do przecenienia. Kleik ryżowy na zatrucie i rumianek na rany. Dziś opowiem wam o moim odkryciu marki only bio.
 Tym razem szampon miceralny i odżywka. Przyznam że trochę się bałam tego szamponu. Naturalne specyfiki do włosów kojarzą mi się z moimi wcześniejszymi testami. Wtedy szampon mimo że oczyścił włosy to sprawiał jednocześnie że włosy były tempie i strasznie się plątały. Prawie nie możliwe było umycie ich bez wykrywania i rozczesywania niemal na siłę. Więc z taką dozą niepewności sięgnęła po ten kosmetyk.

I co się okazało. Ano że włosy się nie poplątały. Zostały fajnie oczyszczone i to zupełnie naturalnie. Szampon zamknięty jest w tubie z plastiku zamykane na klik. Stawia się ja na korku w łazience i cieszy nie tylko włosy ale i oko. Ładna matowa tuba jest zaprojektowana ze smakiem i wyczuciem. W składzie szamponu znajdziemy biorafinowana surfaktynę rzepaku, która myje i wytwarza pianę oraz ekstrakt z aloesu, który nawilża i odzywa włosy.  

Druga rzecz to odżywka. Tu mamy szklane matowe opakowanie i pompkę. Uwielbiam pompki w kosmetykach bo są bardzo praktyczne. Nawet mokrymi rękami mogę spokojnie wydobyć kosmetyk z opakowania. Odżywka ładnie rozprowadza się po wilgotnych włosach. Nie ma problemu  jej spłukanie. Włosy po jej użyciu są ożywione i sypkie. Zwłaszcza teraz doceniam ta odżywkę gdy pogoda jest zimowa. Włosy a to przesuszane centralnym ogrzewaniem, a to wystawiane na mróz cierpią. Teraz nie jest mi wstyd ściągnąć czapkę, bo wiem, że włos są piękne.
Ten duet sprawdził się u mnie wyśmienicie. Włosy stały się pełne blasku i ożywione jak nigdy dotąd. Po tych drogeryjnych szamponach często miewam problemy ze skórą głowy. To chyba nadmiar substancji zawartych w składzie drażni moja delikatna skórę głowy. Z całego serca mogę wam polecić te produkty. Włosy są ładnie umyte, skóra głowy oczyszczona a z pomocą odżywki włosy się odbudowały.

niedziela, 4 listopada 2018

Czy maseczki są trendy? Is Mask The Most Trending Thing Now?

Historia maseczek do twarzy sięga czasów najstarszych. Już egipcjanki wiedział, że dobra maseczka potrafi zdziałać cuda. Jednak to nasze czasy przyczyniły się do istnej maseczkowej rewolucji. Wystarczy iść do sklepu i kupić sobie to co nas interesuje lub poszperać w internecie. Do wyboru mamy już gotowe maseczki w tubach o większej pojemności, jednorazowe maseczki przeznaczone na dokładnie jedna aplikacje, lub maseczki w płachcie. Oczywiście jest tez spora ilość maseczek DIY do samodzielnego przygotowywania. Jako, że jestem leniuszkiem, to najczęściej sięgam po te już gotowe produkty.
Prawdziwą furorę ostatnio robią maski w płachcie ze wzorem. Wśród nich najpiękniejsze są te ze zwierzęcym motywem. Kładziemy na twarz taką maseczkę, a na twarzy mamy pyszczek np. pandy. Ja szczególnie lubię maseczki selfie project, każdy zwierzak to inne właściwości maseczki. 
#bravePanda Panda to maseczka oczyszczająca. Jej zadaniem jest kontrola wydzielania się sebum, redukcja niedoskonałości i ściągnięcie porów. Jej główne składniki aktywne to węgiel bioaktywny i zielony bambus.
#WildTiger Tygrys to maseczka wygładzająca. Jej zadaniem jest zmiękczenie i wygładzenie skóry oraz jej nawilżenie i zredukowanie niedoskonałości. Jej aktywne składniki to kwa migdałowy i young oat (owies)
#CoolKoala Koala to maseczka łagodząca. Jej zadaniem jest ukoić nasza cerę, złagodzić podrażniania oraz zredukować zaczerwienienia. Jej aktywne substancje to wyciąg z górka oraz Pink Pomelo.
#LuckySeal Foczka to maseczka nawilżająca. Jej zadaniem jest intensywnie nawilżyć skórę twarzy i rozświetlić ją, tak by skóra była miękka i gładka. Jej aktywne substancje to Olej Migdałowy i Marine Algae.
Mój drugi ulubiony trend w maseczkowaniu to maseczki galaxy. Oczarowały mnie od razu. Uwielbiam je za ten brokat w środku. Niby taki szczegół, a wygląda się w nich jak milion dolarów w bilonie, tak błyszczą. 
Klasyczna czarna maseczka peel-off z drobinkami o #Shine like a star. Z twarzy schodzi bezboleśnie, a gdy zastyga to naprawdę ślicznie błyszczy. Jej zadaniem jest oczyścić skórę i zapobiec pojawianiu się niedoskonałości.
#Shine like a Pearl to maseczka rozświetlająca. Jej zadaniem jest wygładzić skórę i sprawić by cera była promienna.
#Shine like a Princess to maseczka wygładzająca. Jej zadaniem jest ujedrnić skórę i intensywnie ją wygładzić.
#Shine like a Diamond to maseczka nawilżająca. Jej zadaniem jest dogłębnie nawilżyć nasza cerę i spowodować, że będzie gładziutka.

A wy jaką maseczkę wybieracie na dziś?