środa, 18 października 2017

Zabawka dla czterolatka

Maksiu, jak każdy czterolatek, jest chodząca chimerą. Buntuje się przeciwko nam, bada swoje granice i granice wytrzymałości rodziców. Sam chce o wszystkim decydować i wszędzie go pełno. Takiemu maluchowi, nie wolno w tym wieku podcinać skrzydeł. Jeśli chce sam założyć buty, proszę bardzo. Nawet jeśli to będzie trwało 15 minut, to duma z samodzielnie wykonanej czynności będzie wielka. Jedno czego mu brakuje, to zdecydowanie cierpliwość. Gdy coś się nie udaje to jest dramat. W chwili złości potrafi zniszczyć cała swoją pracę. Niejedna wieża padła już jego ofiarą, bo klocek nie chciał się trzymać reszty. Cóż taki etap w rozwoju. Jednak trzeba to przeżyć i wykazać się niemal anielską cierpliwością.

Dziś pokażę wam jaką znalazłam zabawkę, która pomaga mi uczyć synka cierpliwości i pomaga ćwiczyć skupienie. 



Ta gra to balansująca Arka
Nie przypadkowe jest tu skojarzenie z biblijna arką Noego. Zabawa polega na układaniu zwierzątek na ruchomej łodzi. A jakie zwierzątko będzie kolejne pokazuje kostka. Zabawka wykonana jest z drewna.



 Arka ma w środku wycięte okienka. Jej zadaniem jest podtrzymanie całego towarzystwa na pokładzie. Zwierzątka są bardzo fajnie wykonane. Nie ma wątpliwości do tego, co to za zwierze. Występuje tu lew, miś panda, słoń, zebra, hipopotam i tygrys. 
Po rzucie kostka kładziemy na łodzi wylosowane zwierze. 
O ile ustawienie kilku pierwszych zwierząt nie jest trudne, o tyle im dalej w las tym trudniej. 

Sama próbowałam ułożyć wszystkie na łodzi i jest to nie lada wyczyn. W grę bawimy się z Maksiem razem. Na zasadzie raz rzuca on raz ja. 





Oczywiście w czasie zabawy musiało być parę pogadanek. Na zasadzie synku to tylko gra nic się nie stało. /gdy cała konstrukcje po prostu runęła, a synek niemal kipiał ze złości. Teraz Maksiu  sam siada z gra i zawzięcie sam układa zwierzątka, a gdy mu spadną po prostu się z tego śmieje.



Zabawa jest bardzo fajna. Uczy dziecko koncentracji, bo musi usiąść na swojej dupce przy stole i maksymalnie skupić się. Poza tym świetnie ćwiczy małe rączki, by były coraz sprawniejsze. Ustawianie zwierzątek na łodzi to ciężka praca. Wymaga precyzyjnych ruchów i koordynacji ręka oko. A co najważniejsze uczy dziecko jak poradzić sobie z mała porażką. Łódź jest na tyle niesforna że czasem zrzuca zwierzęta i tu pole do popisu ma rodzic. Ja wytłumaczyłam synkowi, że to nie koniec świata. Czasem po prostu coś nie wychodzi i trzeba zrobić coś jeszcze raz. Nie poddawać się po pierwszych porażkach i próbować dalej. Myślę, że ta gra spodobałby się także dorosłym, by i swoją cierpliwość poćwiczyli. Teraz gdy już trochę zapoznaliśmy się z tą grą, zabawa jest naprawdę świetna. Maksiu osiąga kolejne rekordy, ustawiając na łodzi prawie wszystkie zwierzęta. A ile przy tym śmiechu.
A wy lubicie takie gry?



poniedziałek, 16 października 2017

Zaful kolorowe zamówienie

Dziś pokażę wam moje zamówienie z ZAFUL. Oczywiście biżuteria to podstawa. Fajne kolczyki z frędzlami w dwóch kolorach. Jedne jasne drugie ciemne.




  


Torebka, którą jestem oczarowana. Wygląda cudownie choć jest małą to jednak bardzo fajna.

 KLIK

Biała koszula z której najbardziej podoba mi się print. 


Proste czarne leginsy. 


piątek, 13 października 2017

swetry na jesień

Jesienne propozycje swetrów z Zaful.
Zimne dni nastały niespodziewanie szybko w tym roku, pokażę wam pare propozycji fajnych ciepłych swetrów.




A wam, która propozycja podoba się najbardziej.

środa, 11 października 2017

Rossman promocja - 55%

Miałam dziś napisać o czymś zupełnie innym, ale po przejrzeniu paru wpisów i ja zabiorę głos.

Tak, byłam dziś w Rossmanie.
  
Przeżyłam. 

Wróciłam do domu cała, nie podrapana ani nie pobita. 

Tym bardziej nikt nie wyrywał mi nic z rąk. Nikt nie okradł mojego wózka ze zdobyczy. I wiecie co kupiłam dokładnie to co chciałam. Próbowałam zamówić towar przez aplikację, jednak z każdą dorzuconą rzeczy do koszyka, kolejne stawały się niedostępne. A gdy już wybrałam to czego potrzebuję okazywało się, że trzech czwartych rzeczy już nie ma. 

Zatem dziś auto i wizyta w Rossmanie.
 I zaskoczenie. Poza paroma nastolatkami, które za swoje kieszonkowe kupowały swoje pierwsze kosmetyki. Dziewczynkami, które na oko miały po 12 lat i kupowały srebrne rozświetlacze. Poza tymi kilkoma starszymi paniami, które zagubione w mrowiu dobra wystawionym przed swoimi oczami z błaganiem w głosie prosiły obsługę o pomoc, nie działo się nic szczególnego. Nie musiałam niczym afrykańskie zwierze walczyć o dostęp do wodopoju, czytaj kosmetyków. 

Okazało się że podkłady są rozstawione w kilku miejscach w drogerii. Większość osób przyszła z ułożoną w głowie lista kosmetyków, które chce kupić. 
Dodam, ze był to Rossman w mieście w dużej galerii.
A wy jakie macie doświadczenia?
Walka czy jednak pokojowe nastawienie?

strój na halloween mama i syn

Halloween to fajna zabawa. W tym roku postanowiliśmy bawić się razem z Maksiem w małe przebieranki. Zamówiłam ze sklepu ROSEGAL strój dla siebie i dla niego. Podziwiajcie.

Strój szkieletu z pończochami i rękawakmi



Okulary bez szkiełek, świetnie dopełnią strój



Peleryna z czapką dla Maksia


I mały drobiazg dla mamy.



wtorek, 10 października 2017

w czasie deszczu dzieci skaczą w kałużach

Końcówka lata i początek jesieni wyglądały w tym roku niemal identycznie. Zimno i deszczowo skończyło się lato, i niemal niezauważalnie zaczęła się jesień. Zamiast pięknych złotych dywanów w parkach mamy tylko smętne brudne liściochy. Jak każda mama zastanawiałam się jakie buty wybrać dla Maksia w taką niepewna pogodę. Jeśli jesteście ciekawi co wymyśliłam zapraszam do lektury. 
Parafrazują znana piosenkę, powiem... na ulicach mokro, na chodniku mokro, ...szaro buro i jesień. W takich warunkach suchą stopą nie da rady iść na spacer. Dlatego w tym roku wybrałam kalosze. Ale nie byle jakie tylko firmy Zetpol.
Firma ZETPOL zajmuje się produkcją tekstylnego obuwia dla dzieci od prawie dwudziestu lat. Zdobyte przez ten czas doświadczenie pozwala zaoferować Państwu obuwie dziecięce najwyższej jakości.



Kalosze są wykonane z transparentnego elastomeru z ciepła polarowa skarpetą. Buty bardzo mi się spodobały od pierwszego wejrzenia. Maksiowi tez przypadły do gustu, w końcu są w autka.  Kalosze są solidnie wykonane, a przy tym nie są ciężkie. Maksiu bez trudu wpycha w nie nogę. But jest na tyle szeroki w przegubie, że nawet dzieci z nieco szerszą nóżką założą je bez trudu.





  Wybrałam model ze skarpetą i to był strzał w dziesiątkę. Skarpeta to nic innego jak kawałek materiału uszyty tak, że idealnie wpasowuje się w kalosz. Dodatkowo górę skarpety wywija się na rand kalosza, tworząc kołnierz. 
Czemu to takie fajne? Sama pamiętam jak będąc dzieckiem nosiłam kalosze, a ich brzeg niemiłosiernie wbijał się w łydkę. Dzięki zabezpieczeniu go skarpetą, taka sytuacje nie może mieć miejsca. 



Przetestowaliśmy kalosze w bardzo ekstremalnych warunkach. Chodzenie po kałużach to była tylko lekka rozgrzewka.
W kaloszach chodziliśmy po mokrej trawie. O dziwo butki nie ślizgały się po niej. Jak widać zabawa była przednia.
 Butki świetnie sprawdziły się i na grzybach. Maksiu bardzo zgrabnie pokonywał w nich leśne dukty. Bez trudu podskakiwał i wchodził na różne pnie i gałęzie. a buty nadal były na jego nóżkach. Poza tym nie uszkodził sobie stopy gdy nadepnął na jakiś szkło (ludzie zostawiają w lasach naprawdę tony śmieci). Noga mu się w nich nie wykręcała, a but nie ześlizgiwał się.
Tak jak już pisałam buty jak na kalosze są lekkie, więc dziecku wygodnie się w nich chodzi. Skarpeta wyścieła but, dzięki czemu kalosz nie jest w środku zimny. Poza tym gdy jakieś śmieci (igliwie i inne takie ) dostaną się do buty, łatwo skarpetę wyją i ja wyczyścić. 








Testowanie kaloszy dało nam sporo frajdy. Cóż jest fajniejszego niż wchodzenie w butach do zakazanych kałuż skakanie po nich i chlapanie wodą dookoła.