Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiązka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiązka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lipca 2018

"Panny młode, lato" książka idealna na wakacje

Pamiętam pewnie odcinek kultowych już "Przyjaciół" kiedy Monika wspominała jak to będąc małą dziewczynką, marzyła o swoim ślubie. Jak wyobrażała sobie ten dzień i zakładała poszewkę z poduszki na głowę, która miała udawać welon. No własnie, prawie każda mała dziewczynka marzy o ślubnej sukni z welonem. O księciu na białym koniu. Książka, o której wam dziś opowiem jest utrzymana własnie takim w ślubnym stylu.
Książka składa się z trzech opowiadań trzech różnych autorek.
Czerwcowa panna młoda to Wynne Hardy. Dawno temu były chłopak złamał jej serce. Teraz w czasie telewizyjnego szoł poznaje nowa miłość i planuje z nim ślub na plaży na oczach telewidzów. Gdy wszystko idzie jak z płatka, nagle znów odzywa się do niej jej dawny narzeczony. Czy stara miłość nie rdzewieje? Nie zdradzę wam końca.

Lipcowa panna młoda to Alyssa. Poznajemy ją w momencie, gdy idzie kościelną nawą  w czasie własnego ślubu. Jednak miłość jej życia niespodziewanie ucieka jej sprzed ołtarza. Tak tym razem to facet uciekł. Choć ten uciekinier stara się na nowo ją zdobyć ona zaczyna układać sobie życie u boku innego mężczyzny. Czy jej się to uda? Czy pokocha nowego faceta tak jak dawnego? 


Ostatnia sierpniowa panna młoda to Kelsey Wilcox. To zawiedziona mężczyznami kobieta, która rzuciła wszystko i zaczęła nowe życie na plaży w Corpus Christi. Została zaproszona na weselu kuzynki, które jest dla niej raczej torturą niż przyjemnością. Zgraja ciotek, które chcą jej znaleźć partnera to jej chleb powszedni. Gdy piesek jeden z nich wskakuje do wody kobieta w wieczorowej sukni bez namysłu rusza mu na ratunek. Jednak suknie nie nadaje się do pływania i dziewczyna niemal topi się. Na ratunek rusza jej przystojny drużba pana młodego. Niby jak w bajce, ale on jest kowbojem. A to właśnie kowbojów Kesey nienawidzi najbardziej. Jak potoczą się ich losy? Przeczytajcie. 

Książka to w zasadzie trzy opowiadania o trzech różnych kobietach i ich ślubach. Każda z panien młodych ma swoje wesele w innym miesiącu czerwiec, lipiec i sierpień. To lekka lektura na lato, która połyka się jednym tchem. Opowiadania są zabawne, a zwroty akcji dość niespodziewane. Nie brakuje to łez wzruszenia i gorzkich łez rozczarowania. Bohaterki to jednak silne kobiety, które bez względu na wszystko chodzą z podniesiona głową. Polecam ta książkę. U mnie strony dosłownie przerzucały się same.

piątek, 20 lipca 2018

open box chillbox lipcowy

 Każda z nas zasługuje na chwile wytchnienia i chillu. Nie ważne czy jesteś mamą na pełen etat, pracujesz zawodowo, czy nie. Po prostu dla zdrowia psychicznego warto na chwil się wyłączyć i zresetować umysł. Zatem pomysł zrobienia chillboxa jak dla mnie trafiony.
Tematem przewodnim tego pudełeczka jest - first love yourself. No własnie. Kochajmy siebie, a świat będzie lepszy. No to uchylam rąbka tajemnicy i pokazuję co jest w środku. 
Odebrałam paczkę tak zapakowaną. 

Książka jest faktycznie za duża i nie zmieściłby się w kartoniku. A że książki kocham i szanuje, to wolę by była osobno niż jakoś uszkodzona.
Otwieramy pudełko.
















W boxie znalazłam. 

Nawilżająco-odżywczy krem do twarzy z masłem mango MIYA Cosmetics

Czarne mydło Savon Noir do kąpieli – Maroko Sklep - naturalne kosmetyki marokańskie
Rękawica Kessa – Maroko Sklep
Maska bąbelkująca – Purederm Polska
Maseczka Rozświetlająca Peel-Off z Kurkumą – Calaya i Ty
Maska torfowa do ciała – Bania Agafii
Shake truskawkowy – Foods By Ann
Flaming na drinki
Książka

Zawartość boxa jest bardzo w moim stylu. Wszystkie kosmetyki są trafione i idealnie nadają się do zrobienia sobie spa w domu. Szczególnie interesuje mnie ta maseczka z bąbelkami, a i Bania Agafi maska do ciała może być czymś fajnym. Zatem dziś wieczorem chilluje. 

A wam podoba się taki chillbox?

wtorek, 17 lipca 2018

psi patrol zbiórka w bazie

Psi patrol "Zbiórka w bazie" to książka inna niż inne. Jest to kreatywny zestaw do przeżywania przez malucha poszczególnych misji na swój sposób. Książka jest pięknie wydana ze sztywnymi stronami. Na jej górze zamknięte są w przejrzystym opakowaniu figurki, magnesy z bohaterami.

 Można je ta potem znów zamknąć, by się nie pogubiły. Na każdej ze stron jest inna misja. Zadaniem dziecka jest odpowiednie umieszczenie bohaterów na stronie.

 Myślę, że ta książka to idealna rozrywka dla małych fanów pisków. Mogą sami kreować misje dzielnej drużyny a przy okazji ćwiczyć raczki i umysł. Maksiu jest zachwycony i nie wypuszcza książeczki z rąk.




Książka dostępna również na 

wtorek, 10 lipca 2018

Hashtag Remigiusz Mróz recenzja

Przyznaję bez bicia to moja pierwsza książka Remigiusza Mroza. I od razu deklaracja. Nie ostatnia.
Dawno żadna książka nie spowodowała, że zawaliłam noc. Dawno żadna tak głęboko nie weszła w moje myśli. Jak już we wstępie się nią tak podnieca to od razu wiadomo, że jest to wprost genialna powieść.
Zaczęłam ją czytać wieczorem i pochłonęła mnie. Książka jest dobrze osadzona w polskich realiach. Odwołuje się do zaginięcia w tajemniczych okolicznościach Ewy Tylman i jej podobnych. Wspomina sprawy, którymi żyła cała Polska. 
W książce mamy dwie rzeczywistości. Tu i teraz i czasy studenckie Teresy, czyli Tesy. Początek roku szkolnego na studiach był czymś bardzo trudnym dla nowej studentki. Zmagająca się z dużą nadwagą i kompleksami dziewczyna postanawia być najlepsza na roku. Jednak wpada w oko pewnemu wykładowcy. To on zaczął się z nią spotykać i z relacji student wykładowca, narodził się romans. Ale nie taki fizyczny raczej polegający na rozmowach i wzajemnym zaufaniu. Jednak on ma żonę. Ale to nie historia miłosna jest tu głównym wątkiem.
Książka podzielona jest na części i tytułowane rozdziały. Jedne są bardzo wymowne inne zatytułowane  po prostu Tesa. Dopiero na samiutkim końcu okazuje się, dlaczego jest tak podział.

 Te tytułowane rozdziały mówią o przeszłości. Są one jak na szachownicy. Raz przeszłość, raz przyszłość. Wszystko zaczyna się gdy główna bohaterka Teresa zwana Tesa odbiera smsa -Twoja paczka już na ciebie czeka.
Odbiera przesyłkę, która z pozoru nie ma z nią nic wspólnego. Otrzymuje też notatkę z #apsyda. Gdy przeszukuje mas media w końcu trafia na # na tweeterze. Niby nic, ale pochodzi on od osoby, która zaginęła parę lat temu.
Mróz gra nam na nosie. Już pod koniec książki nie miałam pojęcia, co jest prawdą, a co fikcja. Gdy wydawało mi się że już wszystko wiem, nagle akcja tak się zmieniała, że już nic nie wiedziałam. Zaskoczenie czai się w każdym rozdziale. Tak świetnie przeprowadzona intryga może równać się z największymi pisarzami. Dla mnie ta książka będzie długo nie do przebicia. No i zamierzam przeczytać ja raz jeszcze.

A wy lubicie takie nieoczywiste zakończenia?
Za możliwość przeczytania dziękuję 

czwartek, 5 lipca 2018

Moje serce w dwóch światach Moyes Jojo

Josh ma spojrzenie zupełnie jak Will. Ten sam uśmiech, ten sam kolor włosów. Lou zaniemówiła, kiedy zobaczyła go po raz pierwszy. Czy to możliwe, że istnieje mężczyzna aż tak podobny do miłości jej życia? Miłości, która, jak się zdawało, bezpowrotnie odeszła?

Ostatnio w moje ręce trafiła książka "Moje serce w dwóch światach" Moyes Jojo. I pozwoliła mi bardo miło spędzić upalne dni. Jest to trzecia część i chyba najlepsza, przygód Lou Clark. Dziewczyna wyjeżdża do Nowego Jorku i zaczyna żyć życiem wielkiego miasta. Dostałą tam pracę, jako asystentka nowojorskiej bogaczki. Jak się okazuje, ta bogaczka jest polką i ma na imię Agnes (czyli tak jak ja). Otworem staje przed nią nieznany dotąd świat śmietanki towarzyskiej. Czego tu nie ma. Są pieniądze, ale są też  tajemnice oraz problemy. Są szepty za plecami i wielkomiejskie maniery. Jednak życie w Wielkim Jabłku jest dla dziewczyny z Anglii czymś nowym i cudownym. Pojawiają się chwile zwątpienia i momenty próby dla jej związku. A jak to się skończy? Sami musicie przeczytać.




Po prostu nie da się nie lubić głównej bohaterki. Jej przygody, wpadki i niedociągnięcia czynią z niej zupełnie fajną i żywa, nie tylko książkową, postać. Jej misterny plan, by przywitać swojego chłopaka na lotnisku był cudny. W tym momencie dziewczyna mnie kupiła. Po prost śmiałam się sama do siebie.

Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Nadaje się idealnie na tak ciepłe dni jakie mamy. Zabawna historia zwariowanej dziewczyny która zostawia dotychczasowe życie, nowego chłopaka i jedzie do Nowego Jorku szukać siebie i swojego celu w życiu. Jednak znajdzie się tam i głębsza myśl, by zawsze dążyć do tego by spełnić swoje marzenia. I choćby nie wiem co pozostać sobą.
Dodatkowo czytanie książki osłodziły mi czekoladki z okładką książki.

A wy lubicie takie szalone bohaterki książek?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Znak